naomi2W zeszłym miesiącu prezentowaliśmy na blogu biżuterię twarzy, która dekonstruowała dotychczasowe wyobrażenie biżuterii. Dziś mamy dla was coś jeszcze bardziej nietypowego – biżuterię, która żywi się naszą energią i krwią.

Jak daleko posuniesz się, by ozdobić swoje ciało? Przekłuwanie uszu jest normą. Tatuaże nikogo nie dziwą. Tunele stają się coraz bardziej popularne a skaryfikacja – choć rzadka – zdobywa zwolenników. Artystka Naomi Kizhener proponuje zaś biżuterię napędzaną energią i krwią osoby, która ją nosi.

naomi3Ozdoby proponowane przez Naomi mają niektóre elementy ruchome. Aby mogły się poruszać, potrzebują energii. Czerpią ją z krwi (która przepuszczana jest przez biżuterię wmontowaną w ciało) bądź poprzez impulsy elektryczne emitowane w formie reakcji skórno – galwanicznej przez nasze ciała. Aby nosić wisior (np. ten na plecach, trzeba go wszczepić na stałe w ciało – stanowi zatem coś w rodzaju wypukłego tatuażu. Jest to jednak odwracalna skaryfikacja, bo ozdobę zawsze można usunąć i pozostanie po niej jedynie niewielka blizna.

 

Jak daleko posuniesz się w imię mody? To pytanie, zadaje publicznie Naomi. Co na nie odpowiesz?